Posty

Mundos cz.3 Świadomość

Obudziłem się i jedyne co jestem w stanie teraz stwierdzić... to to że było warto. Dziś kolejny dzień mojej nowej niewdzięcznej roboty. Zwlekłem się z łóżka i przebrałem się. Po tej aktualnie trudnej czynności otworzyłem drzwi a tam Ferro i Oswald.Wyglądali jakbym przerwał im w kłótni. Teraz resztę dnia będę zastanawiać się w czym przerwałem. Oswald posłał mu mordercze spojrzenie a następnie spojrzał na mnie. - Mistrzu dziś nadszedł dzień na pokazanie ci najciekawszego co tu mamy. -I dlatego ja się tym zajmę Oswaldzie. -Po moim trupie panie Ferro. Zauważyłem coś co jest tu bez sensu. Mianowice dziwnym tu jest to że Oswald szanuje mnie ale Ferra już nie a on jest wyższej rangi niż ja. Zastanawiając się nad tym dalej udawałem że ich słucham. Przerwałem swoje głowienie kiedy zorientowałem się że oni prawie ze sobą walczą. -Ale panowie ja tu nie widzę konfliktu interesów. Pójdźmy tam we trójkę. Ferro momentalnie się uśmiechnął uwydatniając sporą bliznę przechodzącą mu przez ust...

Mundos cz. 2 Klasa

Obudziłem się i sądząc po czerwonym baldachimie to nie był koszmar czyli ziściło się najgorsze...zostałem nauczycielem. Zasłoniłem rękoma twarz i już zamierzałem płakać kiedy kiedy rozbrzmiało uderzanie w drzwi do mojego nowego pokoju. Wstałem żeby otworzyć drzwi z ciemnego drewna których istnienie zostało  zagrożone przez mojego nieznanego gościa. Zaraz kto mnie rozebrał ? Jestem w samej koszuli i pantalonach ale to chyba nie te same co ostatnio, te są z aksamitu , dobra teraz zaczynam się bać. Ale lepiej otworzę drzwi dopóki je mam. Moim oczom pokazał się postawny siwy gość mający z dwa metry i bujną brodę. Tak staliśmy w milczeniu badając się nawzajem wzrokiem niestety to on miał ładniejsze widoki. Skinął się względem mnie w wyrazie szacunku  -Witaj mistrzu Duncanie jestem prawodawca Oswald mam za zadanie oprowadzić cię po akademii. -A dasz mi się ubrać czy wolisz żebym przeszedł się w tym stroju? -Oczywiście że możesz się ubrać. Twoje ciuchy są w tej szafie. Wsk...

Mundos cz.1 Pętla

Tak o to mija kolejny dzień w mieście noszącym nazwę ,,Srebrny szczyt". Dziś będą wieszać niewinnego skazańca. Skąd wiem że jest niewinny? Bo to ja nim jestem.Tak ten gość w jakże epickim cylindrze to ja. Mym wierzchnim okryciem jest płaszcz. Jest ozdobionym złotymi nićmi przedstawiającymi rozmaite symbole kolektywy magów i technicznych z kościanymi guzikami na boku i wysokim kołnierzykiem. Poza tym mam krwistą chustę pod takowym która jak cały mój strój tworzy piękną kompozycje świetności. W skład której poza tamtymi fragmentami wchodzi moja biała i jakże od dawna posiadana koszula oraz brązowa kamizelka zdobywcza. A moje długie rękawice bez palców zapinane skórzanymi pasami to dopiero stanowi wielce unikatową historię. Poza tym mam wysokie buty który skopały nie jeden tyłek i spodnie po tym samym jegomościu co kamizelka. Miałem też monokl ale z dniem dzisiejszym przeszedł do historii. Jestem przystojnym mężczyzną w kwiecie wieku o średniej długości włosach będących w nieładzie....

Caedes cz. 12 Gra

Gdzie ja jestem? Zaraz... dom Adriana. Jestem w wannie? Przynajmniej mam blisko lustra. Jeżeli coś na mnie narysowali to naślę na nich Krzesąda. Dobra, moja twarz jest nietknięta. Czyli ci durnie jeszcze pożyją. Nie chcę mi się sprawdzać reszty ciała. Tylko czemu byłem w wannie? Nie wypiłem aż tyle... Rozpocząłem szukanie reszty. Zastanawiające, ktoś ukradł mi skarpetki... fajnie. Ta podłoga jest podgrzewana. Zapamiętać - kiedy rodziców Adriana nie ma w domu chodzić tu na boso. Chyba powinienem wrócić do poprzedniego zajęcia. Idąc w stronę kuchni usłyszałem szlochanie. To Vincent. Nie zauważył mnie. Schowałem się za blatem żeby mnie nie widział. Tylko po co? Chyba powinienem coś zrobić. Wstałem, zaszedłem go od tyłu i... przytuliłem. Nie miałem innego pomysłu. Chyba nie umiem pocieszać. - Co jest?! - Cześć, Vin. - Hej, Kapi. Długo tu jesteś? - Na tyle, że wiem iż jesteś smutny. - Aha. Czyli tylko tyle. - Rodzice, prawda? - Skąd? - Z tego co mi wiadomo są problematyczni. W...

Caedes cz.11 Księgi

Dziś wstałem bez optymizmu...jak zawsze. I znowu moja kołderka na podłodze.Kocham to. Wole zadanie od tego czegoś wykonać od razu...Dziś wzywam Wicie i Monię. Razem przeszukamy bibliotekę starówki. A następnie razem udamy się do Adriana. Zebrałem się i umówiłem się z dziewczynami że spotkamy się przed moim celem. Po wyjściu z domu zorientowałem się że...znowu jest mgła tak jak wtedy kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy. Teraz mam pewność że to był on. Czym prędzej udałem się na przystanek...A tam nikogo nie było jak fajnie. Zacząłem pisać do Wici.. -,,Gdzie jesteście?" -,,Już jedziemy a ty?" -,,Czekam na autobus. Straszna pogoda." -,,No ale fajnie że się zobaczymy" -,,Też się cieszę Wiciu" -,, ^^ " Mój autobus przyjechał dość szybko a droga nie była długa. Wysiadłem na placu starego miasta i poszedłem do biblioteki. Widok starych budowli jak zawsze wywołuje u mnie pozytywne uczucia.Uwielbiam starówkę i szczerze chciałbym tu zamieszkać z... No...

Caedes cz.10 Nowości

Od kilku dni nie wychodzę z domu. Aktualnie leżę sobie w moim barłogu i umieram sobie stopniowo. Pewnie wychodzę na niewdzięcznika. Oni mnie tyle szukali, a ja po prostu nie mam sił się z nimi widzieć. Przeze... mnie... nie ma już Asi. To moja wina... To przez to, że zaginąłem... Gdyby Krzesąd mnie wtedy doprowadził to pewnie wszystko skończyłoby się inaczej... Albo obaj bylibyśmy ranni i... eh, to zadręczanie mnie dobija. Wychodzę dziś na rozmowę z psychologiem policyjnym. Potem mogę zdychać w spokoju. Zrzuciłem kołderkę... Tęskniłem za tym. Czym prędzej wolę mieć to z głowy. Szykując się do wyjścia poczułem, że coś jest w kieszeni mojego płaszcza. Koperta... znowu to samo. ,,Witaj z powrotem.  Cóż, w ciągu czasu jaki ci dałem poznałeś przynajmniej podstawowe informacje. Brawo. Śmierć twojej przyjaciółki jest niefortunna. Powiedziałbym, że mi przykro, ale skłamałbym. Twoje zadania na następne siedem dni to  przeszukać bibliotekę wchodzącą w kompleks staromiejski...

Caedes cz.9 Powrót

W tej dziwnej chatce spało mi się dziwnie spokojnie. Choć przesiąknięta była rozmaitymi zapachami. Oraz praktycznie wszystko wydawało w niej dźwięki. Siemiomysł przekazał mi całą swoją wiedzę o Welesie choć było już za późno. Najwidoczniej podstawowa wiedza jaką mi przekazał wystarczyła żebym uniknął kary. Choć przez to zadanie od tego czegoś i tak prawie zginąłem. Krzesąd przerwał moje rozmyślania zbliżeniem się do mnie. Miał ze sobą jakieś ciuchy wyglądające jak z innej epoki. Szary cienki płaszcz, czapka z piórem oraz brązowa koszula czerwonymi wyszyciami. Poza tym były tam wysokie skórzane buty i spodnie koloru takiego jak płaszcz. - Dziś jest dzień próby. Zapewne chodzi mu o to, że dziś mam wstać pierwszy raz od dość dawna. Przebrałem się z pewną pomocą Krzesąda. Strasznie mi głupio i czuję się mocno nieporadny. Dziwi mnie, że nikt nie poruszał tematu tego tatuażu, który mimo zadanych mi ran pozostał nienaruszony. Krzesąd podał mi laskę zrobioną z gałęzi jakiegoś drzewa. B...