Posty

Caedes cz.13 Trop

Na wstępie tego dnia zostałem oślepiony przez lampę szpitalną. Jestem podpięty do jakiejś kroplówki, zapewne glukoza, z kolei w drugiej torebce była krew. czyli jednak trochę jej straciłem jak dobrze że mają tu moją grupę choć transfuzja ze mnie do mnie byłaby zabawna. biel tego miejsca w którym się znalazłem mnie obrzydza. Gdybym nie był ofiarą ataku byłbym zszokowany tym że jestem sam w tym pokoju. Za drzwiami był jeden policjant to na pewno. Znając mojego ojca jest nim najbardziej niedbały możliwie funkcjonariusz. Leże sobie na łóżku i z wyrazem twarzy upośledzonej umysłowo osoby patrze sobie w sufit, rzecz jasna unikając źródła światła. Ciekawe jak złym pomysłem jest wstawanie w moim stanie? Cóż zamiast marnować tu czas chyba jednak się przekonam. Wstałem nie za szybkim ruchem byle nie zepsuć mego połączenia z dwoma cieczami mnie ratującymi a przynajmniej ułatwiającymi przetrwanie. Ciekawe kto mnie przebrał w piżamkę?  Bo jak się okazuje to właśnie miałem na sobie. Nie pamięta...

Sanguis cz.1 Pierwsza krew

Nie należę do ludzi wychodzących w daleką przeszłość ale nie sądziłem że spotka mnie coś takiego...Wykrwawianie się w klubowej toalecie, nie ma co, nieźle skończyłem zanim się zacząłem...Jeżeli przeżyje zacznę chodzić do kościoła, wysłuchaj mnie ten jeden raz proszę. I jakby odpowiedź na moją prośbę ktoś w końcu tu wszedł. Pamiętam go, to właściciel lokalu. -Pomocy... Spojrzał na mnie jak gdyby nigdy nic lekko się szczerząc z grymasem niezadowolenia. -Ile razy mam powtarzać tym okultystycznym pizdom żeby nie patroszyli mi klientów?! Wiesz to zabija interes. Powtarzać? Czyli nie tylko mnie ktoś pokroił i niby nikt nic z tym nie zrobił? -A teraz jeżeli nie masz nic przeciwko to się poczęstuje. -Co kurwa? Nie odpowiadając schylił się nade mną i wbił rękę w ranę na moim brzuchu! Nie sądziłem że miałem jeszcze siły na krzyk jaki z siebie wydałem. Po wyjęciu ze mnie ręki zaczął zlizywać z niej szkarłat a w jego spojrzeniu pojawiło się zdziwienie. -to co przynoszą zwykle smaku...

Circulus część 1 Inicjacja

-Obudź się...twój czas nadszedł...czas rozświetlić noc... Te słowa i wiele innych nawiedzają mnie w snach, o ile mogę tę czynność jeszcze tak nazwać. Zagadki i różne mroczne wizje nawiedzają mnie ilekroć zamknę oczy. Już nie staram się ukrywać mojego stanu. Coraz mniej przypominam człowieka, chodzę zaniedbany i wychudzony ale to w sumie nie takie złe. Przynajmniej dowiedziałem się na kogo mogę liczyć. Jedyna i prawdziwa przyjaciółka nie opuściła mnie w chwili próby. Aktualnie czekam na nią na stacji metra z kawą. Ten napój jest jedynym co mnie trzyma w jednym kawałku. Tłumy ludzi starannie mnie unikają co w sumie mnie nie dziwi. Wyglądam jak żul i nic z tym nie robię...Choć w sumie po co miałbym? Sam się niszczę i to wbrew sobie, to będzie oryginalna śmierć. -Edwin! Sofia jak zawsze bez trudu mnie odnalazła. To ona jest spostrzegawcza czy ja już tak śmierdzą? Przytulas na przywitanie z jej strony przypomniał mi o jednym. Nieważne co mogę na nią liczyć. -Witaj siostrzyczko! Ru...

Mundos cz.4 Integracja

Noc w tym najmniej przyjemnym miejscu mojego życia okazała się lepsza niż te kilka dni w akademii.Tu przynajmniej byłem bezpieczny od możliwych spisków a może i od wszystkiego. Wszak jest to jedyne w swoim rodzaju miejsce w Mundos. Tylko w tej posiadłości czas jest jednocześnie zatrzymany ale i płynie. Część rzeczy jest zwęglona ale się nie rozpada, inne są zawieszone w powietrzu. O tym co się tu stało wiedzą tylko martwi i ja co jest niefortunne ale może tak będzie lepiej. Sądząc po dźwięku dobijania się ktoś starał się tu dostać. Tylko kto? Ludzie z akademii, moi prywatni wrogowie czy bandyci którzy trafili w złe miejsce? W sumie nieważne kto to pewnie i tak zginie. Ukryłem się za przy drzwiach tak żeby osoba wchodząca do salonu mnie nie zauważyła. Rzecz jasna żeby nie marnować mocy wcześniej wziąłem zakrzywiony nóż który zostawiłem tu przy ostatniej wizycie. Moi goście jeszcze nie wiedzą z jak potężnym wrogiem przyjdzie się im zmierzyć. Huk upadających drzwi świadczył o tym że dost...

Mundos cz.3 Świadomość

Obudziłem się i jedyne co jestem w stanie teraz stwierdzić... to to że było warto. Dziś kolejny dzień mojej nowej niewdzięcznej roboty. Zwlekłem się z łóżka i przebrałem się. Po tej aktualnie trudnej czynności otworzyłem drzwi a tam Ferro i Oswald.Wyglądali jakbym przerwał im w kłótni. Teraz resztę dnia będę zastanawiać się w czym przerwałem. Oswald posłał mu mordercze spojrzenie a następnie spojrzał na mnie. - Mistrzu dziś nadszedł dzień na pokazanie ci najciekawszego co tu mamy. -I dlatego ja się tym zajmę Oswaldzie. -Po moim trupie panie Ferro. Zauważyłem coś co jest tu bez sensu. Mianowice dziwnym tu jest to że Oswald szanuje mnie ale Ferra już nie a on jest wyższej rangi niż ja. Zastanawiając się nad tym dalej udawałem że ich słucham. Przerwałem swoje głowienie kiedy zorientowałem się że oni prawie ze sobą walczą. -Ale panowie ja tu nie widzę konfliktu interesów. Pójdźmy tam we trójkę. Ferro momentalnie się uśmiechnął uwydatniając sporą bliznę przechodzącą mu przez ust...

Mundos cz. 2 Klasa

Obudziłem się i sądząc po czerwonym baldachimie to nie był koszmar czyli ziściło się najgorsze...zostałem nauczycielem. Zasłoniłem rękoma twarz i już zamierzałem płakać kiedy kiedy rozbrzmiało uderzanie w drzwi do mojego nowego pokoju. Wstałem żeby otworzyć drzwi z ciemnego drewna których istnienie zostało  zagrożone przez mojego nieznanego gościa. Zaraz kto mnie rozebrał ? Jestem w samej koszuli i pantalonach ale to chyba nie te same co ostatnio, te są z aksamitu , dobra teraz zaczynam się bać. Ale lepiej otworzę drzwi dopóki je mam. Moim oczom pokazał się postawny siwy gość mający z dwa metry i bujną brodę. Tak staliśmy w milczeniu badając się nawzajem wzrokiem niestety to on miał ładniejsze widoki. Skinął się względem mnie w wyrazie szacunku  -Witaj mistrzu Duncanie jestem prawodawca Oswald mam za zadanie oprowadzić cię po akademii. -A dasz mi się ubrać czy wolisz żebym przeszedł się w tym stroju? -Oczywiście że możesz się ubrać. Twoje ciuchy są w tej szafie. Wsk...

Mundos cz.1 Pętla

Tak o to mija kolejny dzień w mieście noszącym nazwę ,,Srebrny szczyt". Dziś będą wieszać niewinnego skazańca. Skąd wiem że jest niewinny? Bo to ja nim jestem.Tak ten gość w jakże epickim cylindrze to ja. Mym wierzchnim okryciem jest płaszcz. Jest ozdobionym złotymi nićmi przedstawiającymi rozmaite symbole kolektywy magów i technicznych z kościanymi guzikami na boku i wysokim kołnierzykiem. Poza tym mam krwistą chustę pod takowym która jak cały mój strój tworzy piękną kompozycje świetności. W skład której poza tamtymi fragmentami wchodzi moja biała i jakże od dawna posiadana koszula oraz brązowa kamizelka zdobywcza. A moje długie rękawice bez palców zapinane skórzanymi pasami to dopiero stanowi wielce unikatową historię. Poza tym mam wysokie buty który skopały nie jeden tyłek i spodnie po tym samym jegomościu co kamizelka. Miałem też monokl ale z dniem dzisiejszym przeszedł do historii. Jestem przystojnym mężczyzną w kwiecie wieku o średniej długości włosach będących w nieładzie....